„Dzikus” Davida Almonda – nie ignorujmy silnych emocji naszych dzieci!

978-83-7506-317-2„Dzikusa” przeczytałam kilka lat temu. Do tej pory do niego wracam, a moja dziesięcioletnia wówczas córka powiedziała, że to najlepsza książka, jaką czytała.

Niestety komentarze zebrane w Internecie, księgarniach, w zaprzyjaźnionych domach upewniły mnie w przekonaniu, że jest to pozycja, której polscy rodzice i nauczyciele się boją. Książka porusza trudne tematy (śmierć ojca, przemoc psychiczna) i dotyka „negatywnych” emocji w sposób bardzo prawdziwy, odarty z lukru i różów. Tymczasem w Polsce dzieciństwo powinno kojarzyć się jedynie z krainą szczęśliwości. My rodzice i wychowawcy nie chcemy, żeby dziecko się przestraszyło, zbyt szybko było skonfrontowane z problemami, a tym samym odmawiamy mu prawa do ich przeżywania. Zapominamy o tym, że uczucia nie znikną, a jeśli ich nie zauważymy i nie pomożemy dziecku, będzie z nimi osamotnione. Nie dość, że będzie musiało szukać rozwiązań na własną ręką (co może się okazać co najmniej niekonstruktywne), to jeszcze tracimy zaufanie dziecka. Wtedy, kiedy najbardziej nas potrzebuje, my udajemy, że nic się nie dzieje i ignorujemy jego nieme wołanie o pomoc.

Zupełnie inny jest odbiór tej książki w krajach anglosaskich. W Wielkiej Brytanii jest ona wprowadzona przez niektórych nauczycieli do lektur uzupełniających. Na Amazonie można znaleźć również wpisy nauczycieli amerykańskich polecających „Dzikusa” do pracy z dziećmi. „Książka niesamowicie angażuje dzieci, szczególnie fascynują je ilustracje Dave’a McKeana, które ożywiają historie. Wprawdzie w powieści pojawia się nóż, który wywołuje rezerwę dorosłych, ale w rzeczywistości jest to ważny punkt w dyskusji z młodymi czytelnikami”(z wypowiedzi uczestników forum na portalu Amazon).

Od strony graficznej „Dzikus” jest niepokojący i ekspresyjny. Ilustracje Dave McKeana wprowadzają nas bezbłędnie w różne nastroje, strachu i zagubienia, gniewu i wściekłości. Dzięki nim młody czytelnik bardziej angażuje się w historię i lepiej ją rozumie. To czego nie wyczyta z tekstu może znaleźć na rysunku. Fascynująca jest też dynamika, poszczególne kadry są niemal jak zatrzymane w ruchu, co powoduje, że trudno się oderwać od książki lub powstrzymać przed tym, aby zajrzeć na następną stronę. Strona graficzna jest na pewno mroczna, ale tylko w ten sposób może być wiarygodna. Szczególnie łatwo demaskują to dzieci, które miały trudne lub nawet traumatyczne przeżycia. One potrafią się otworzyć przy takich ilustracjach i pracować nad swoimi uczuciami.Dzikus

Dave McKean jest współtwórcą komiksów i ilustratorem. Jego prace wielokrotnie były wystawiane na galeriach sztuki współczesnej w Ameryce i Europie. W „Dzikusie” używa różnorodnych technik rozkładu ilustracji na stronie. Niekiedy mamy do czynieni z tradycyjnego komiksem (rysunek + tekst) niekiedy z nowoczesną powieścią graficzną. Czasami obserwujemy przebieg opowieści na następujących po sobie kadrach jak na taśmie filmowej, czasami jedna ilustracja popycha akcję do przodu. Tekst jest raz jest wpisany w obraz, innym razem stanowi podpis lub wprowadzenie. Ciekawy jest też prawie kwadratowy format książki, dodaje atrakcyjności i zapowiada coś szczególnego.

David Almond za swoją twórczość dla dzieci został nagrodzony w 2010 roku nagrodą Hansa Christiana Andersena. Przewodnicząca Jury Zohreh Ghaeni powiedziała, że „pisze on o dzieciach w kryzysie, jednocześnie dając im nadzieję”. I taki właśnie jest „Dzikus”. Głównego bohatera Blue Bakera poznajemy, kiedy zostaje osierocony przez ojca i na domiar złego lub niejako w efekcie (Blue traci ochronę fizyczną i psychiczną) zaczyna się nad nim znęcać kilka lat starszy kolega Hopper. Na widok załamanego chłopca „zachowuje się jak wilk, który czuje krew”.

Aby pokonać rozpacz i tęsknotę za ojcem, za radą szkolnej psycholożki Blue zaczyna spisywać swoje uczucia. To jednak wydaje mu się „takie idiotyczne, że pewnego dnia drze na strzępy to całe wydziwianie nad sobą” i zaczyna tworzyć „Dzikusa”. W ten sposób powstaje komiks. Tam właśnie Blue przelewa  emocje, które go przepełniają. A są one szalone, gwałtowne i brutalne jak bohater jego opowieści.

Od początku widzimy, że Dzikus jest w jakimś stopniu podobny do Blue, choć pozornie różny. Z czasem ich losy coraz bardziej się splatają. Wzajemne odwiedziny powodują też zmiany i u Blue i u Dzikusa – Blue jest pewniejszy i spokojniejszy w relacjach z Hopperem, Dzikus zaczyna się uczyć, czym jest czułość i delikatność.

Realizm magiczny to tendencja, która znajduje doskonałe zastosowanie, gdy w grę wchodzą trudne przeżycia i silne emocje. Dzięki niej poznajemy bohatera i jego realną historię, a także możemy się przyjrzeć się z bliska jego kondycji psychicznej. Trudno jest nazywać targające nami uczucia zwłaszcza, kiedy nie mamy rozwiniętej samoświadomości. Jesteśmy zbyt blisko, obraz jest rozmyty. Kiedy jednak stworzymy swoje alter ego i zdystansujemy się obraz zaczyna nabierać ostrości. W powieści Blue, dzięki temu zabiegowi poznaje ciemną stronę swojej osobowości zaczyna na nią wpływać i lepiej radzi sobie z samym sobą.

Tym sposobem David Almond wskazuje młodym czytelnikom wyobraźnię jako świetne narzędzie do radzenia sobie z dużymi przeszkodami. Kiedy problem nas przerasta i nie widzimy żadnych realnych sposobów na jego rozwiązanie, warto popuścić wodze fantazji i zobaczyć jak na kartach opowieści może go pokonać „strasznie dziki dzikus”. Razem z Blue spotykamy wściekłość i ból, przeżywamy katharsis i osiągamy ukojenie. Triumf przeżyty w wyobraźni działa jak cud. Ale czyż tak nie bywa w życiu? Kiedy uwierzymy, że damy radę wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się potwierdzać to i osiągamy sukces.

„Dzikus” to również książka prowokująca do myślenia. Autor nie przemawia do dzieci z wyższej pozycji osoby wszechwiedzącej, nie przekonuje do swojego zdania. Raczej stawia ważne pytania: Jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, przechowywać w pamięci czy zapomnieć? Co robić, kiedy ktoś dużo silniejszy nas prześladuje, ignorować czy walczyć? Jak radzić sobie z wypełniającą nas po brzegi wściekłością i żądzą krwi?

Bardzo ważny jest język narracji. Autor stara się oddać wiek i nastroje głównego bohatera. W części komiksowej, gdzie mamy do czynienia z dziełem kilkuletniego chłopca słownictwo i składnia są bardzo proste, napotykamy wiele powtórzeń i błędów – ortograficznych, gramatycznych i stylistycznych. W części w której spotykamy się z nastoletnim Blue język jest znacznie bardziej skomplikowany, a emocje po prostu opisane, choć tutaj autor pozwala sobie na wykropkowane przekleństwa, które oddają koloryt sytuacji i nastroje bohatera.

„Dzikus” to zdecydowanie lektura związana ze współczesnymi nurtami, choć zanurzona mocno w dawniejszej literaturze anglosaskiej. Almond puszcza wodze nieskrępowanej fantazji jak dr Seuss, czy też pozwala sobie na niepohamowane wyrażenie trudnych uczuć jak Maurice Sendak w książce „Gdzie żyją dzikie stwory”, z którym wiąże go również łączenie formy literackiej i graficznej. Almond jednak idzie o krok dalej dokonując fuzji komiksu i powieści. A także w sposób bardzo nowoczesny konfrontuje bohatera i czytelników z tematem śmierci i towarzyszących jej uczuć. Nie moralizuje, nie daje łatwych rozwiązań, ale przynosi ulgę i pocieszenie. Działa podobnie jak książki skandynawskich autorów np. Sveina Nyhusa i Gro Dahle dla młodszych dzieci lub „Mała szansa” Marjolijn Hof, dla dzieci starszych.

„Dzikus” to znakomita lektura dla młodszych nastolatków, napisana pięknym językiem i wydana z dużą staranności. Z jednej strony wciąga, emocjonuje, fascynuje, z drugiej prowokuje do myślenia. Dzięki połączeniu komiksu i powieści rozwija wyobraźnię. Wprowadza nas również w świat sztuki, spotykamy się w niej ze świetną, nowoczesną grafiką. Może mieć dużą wartość terapeutyczną, pomóc dzieciom w rozwiązywaniu problemów.

Link do wydawnictwa:
http://www.sklep.zysk.com.pl/dzikus.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *