Jak oswoić śmierć? Czytając książki razem z dziećmi

Chciałam napisać ten tekst na 1 listopada. Życie jednak zweryfikowało te plany. Terminu nie udało się dotrzymać, ale ważny temat pozostał. Postanowiłam więc nie rezygnować zwłaszcza, że listopad się jeszcze nie skończył. A jest on miesiącem szczególnym, czasem na smutki i refleksje, od których tak często uciekamy w naszych czasach. A przecież bez nich smiercnasze życie staje się coraz bardziej jałowe. Dlatego teraz, kiedy dzień się kurczy, światła jest coraz mniej, liście opadają i zaczynają gnić, niebo jest stalowe, deszcz gwałtownie zacina warto napisać o śmierci, która jest naturalną częścią cyklu życia i przypomina nam, że już za miesiąc czeka nas odrodzenie.

Śmierć w literaturze dla dzieci i młodzieży??? Na pierwszy rzut oka coś nam nie pasuje. Przecież dzieci są u progu życia, to ich nie dotyczy. Czy na pewno? Czy w związku z tym, że śmierć jest na ogół odległa nie pojawia się w ich głowach? Badania socjologiczne (1) pokazują, że jest tam częstym gościem. Normalnie rozwijające się dzieci zastanawiają się nad tym zjawiskiem, próbują dociec, czym ona jest, budują własne wyobrażenia, przeżywają różne stany emocjonalne. I nie dzieje się tak tylko w przypadku, gdy dziecko traci kogoś bliskiego i śmierć dotyka je bezpośrednio, burząc poczucie bezpieczeństwa i powodując cierpienie. W zwykłej szarej codzienności do dzieci dociera, że śmierć przyjdzie po każdego z nas, próbują się więc mierzyć z tym zjawiskiem. A my dorośli, wcale im tego trudnego zadania, nie ułatwiamy.

W naszej kulturze z życia zostały usunięte wszelkie rytuały, które oswajały ze śmiercią. Dawniej „narodziny i śmierć wyznaczały cykl życia w rodzinie. Dzieci były świadkami przyjścia na świat i odejścia bliskich. Pozwalano im pożegnać się z umierającymi, czuwały przy zmarłych, słuchały także wspomnień o tych, którzy odeszli.” (2) My natomiast staramy się chronić dzieci przed zetknięciem ze śmiercią i konsekwencjami, które przynosi. Nie mają one możliwości opłakania nawet ukochanego psa lub kota, bo od razu dostają następnego zwierzaka, a co dopiero babci lub dziadka, w którego pogrzebie zwykle nie uczestniczą. Dlaczego? Bo to dla nich zbyt poważne i straszne. Zastanówmy się jednak, czy tak jest rzeczywiście i dla kogo – dla nich, czy dla nas? Zwróćmy uwagę na to, że wokół smutek i żal stają się wręcz niestosowne, budząc wstyd i zażenowanie, gdy są okazywane publicznie. Dzieci jednak chcą wiedzieć, co z nimi zrobić? Zagłuszyć? Udać, że ich nie ma? A może jest jakieś inne wyjście z tej sytuacji?

Śmierć budzi lęk w każdym z nas, to naturalne. Stanowi tajemnicę, której nie możemy zgłębić. Odsuwanie tego tematu jednak nie chroni nas przed odczuwanymi uczuciami. A dzieciom jest szczególnie trudno:

  • Bo się dopiero poznają świat, i wiele spraw budzi strach;
  • Bo chciałyby z nami porozmawiać, ale czują, to dla nas zbyt trudne;
  • Bo wprowadzamy je w jeszcze większe zagubienie, kiedy zachowujemy się, jakby śmierć nie istniała, uprawiając kult wiecznej młodości lub kiedy traktujemy ją jak patologię próbując zlikwidować.
  • Bo dzieci są atakowane obrazami śmierci w mediach bez przerwy. Katastrofy, klęski, ataki terrorystyczne, wojny przynoszą tysiące trupów i morze ludzkiego cierpienia. Wystarczy oglądać przeciętne wiadomości telewizyjne. Do tego dochodzą filmy akcji wypełnione szybką i bezbolesną śmiercią, której przestawienie tłumi wrażliwość każdego z nas.

Wszystko to razem wywołuje chaos i zamieszanie w dziecięcych głowach.

Na szczęście niszą, która nie ucieka od prawdziwego, wielostronnego wizerunku śmierci jest literatura. Nie pociesza, lecz tłumaczy, nie rozprasza tajemnicy, ale zachęca do przemyśleń, pozwala zaakceptować kres życia jako coś normalnego i zwyczajnego. I co ważne nazywa rzecz po imieniu, precyzyjnie i wprost, nie stosując tak chętnie używanych przez dorosłych eufemizmów. To trudne zagadnienie i nie jest łatwo je dziecku objaśnić. Warto skorzystać z podpowiedzi literackich. Poniżej kilka przykładów książek, które wywołały u mnie wiele refleksji i rozmaitych uczuć, ale też były prawdziwą przyjemnością i dobrą zabawą. Polecam do wspólnej lektury, przeżywania i rozmowy.

Zacznijmy od „Księgi Cmentarnej” Neila Gaimana – powieści dla młodzieży. Akcja książki dzieje się na cmentarzu, dokąd ucieka mały chłopiec unikając losu swojej zamordowanej rodziny i gdzie pozostaje pod opieką duchów cmentarnych. Pomaga mu w tym Śmierć, która nakazuje zmarłym okazać małemu przybyszowi miłosierdzie. Mały czytelnik ma więc okazję poznać Szarą Damę jako postać pogodną, spokojną, która się uśmiecha, jest litościwa i mądra. Nikt, bo takie imię dostaje maluch od swoich przybranych rodziców, zaznaje na cmentarzu miłości, czułości, radości, przyjaźni, przeżywa rozmaite przygody. Bardzo namacalnie poznaje wartość życia, bo stale grozi mu śmierć. Jednak nie boi się jej, bo obcuje z nią na co dzień. W książce też poznajemy śmierć w metaforycznym kontekście. Nikt rośnie i wchodzi w okres dojrzewania. Aby stał się dorosły musi umrzeć w nim dziecko. To bolesne, ale konieczne. Co ważne tego okresu się nie boimy, może więc nie warto bać się końca życia? To przecież tylko jeden z etapów naszej egzystencji.

Ważne jest przekazanie dzieciom idei „Non omnis moriar”, dzięki której znajdujemy pewne pocieszenie i łatwiej nam śmierć zaakceptować. Po ludziach na nagrobkach pozostają inskrypcje, które w skrócie mówiły o tym, jak przeżyli życie. Możemy też zapisać się w ludzkich wspomnieniach. Warto też sobie uświadomić, że stanowimy cześć większej całości, „czegoś trwalszego od nas – rodu i narodu”. Nie o każdym z nas będą pamiętać następne pokolenia, ale nasza wspólna historia zapisuje się w kulturze i tradycjach. Historia ludzkości, wszystko, co dla człowieka istotne zapisane jest mitach. Jest tam również śmierć, przetworzona i opisana na wiele różnych sposobów, dlatego warto dzieci z nimi zapoznać właśnie w kontekście śmierci. Łatwiej im będzie ją pojąć i zdobyć o niej jakieś wyobrażenie.

W książce „Skrzydlak” David Almond nawiązuje do 2 mitów. Główny bohater Michael jest samotny i zagubiony. Nie dość, że przeprowadza się na drugi koniec miasta do zaniedbanego domu, w którym niedawno umarł stary, schorowany człowiek, to jeszcze jego mała siostrzyczka przychodzi na świat za wcześnie i jej życie jest zagrożone. Rodzice koncentrują się całkowicie na młodszym dziecku. Prawdopodobnie myśląc, że chronią chłopca, prawie z nim nie rozmawiając na ten temat. Micheala wypełnia strach o małą i całkowita bezsilność. Może tylko jak Dedal patrzeć na to, jak jego syn Ikar przelatuje obok i spada w morze. Na szczęście w domu pojawia się tajemniczy gość, tytułowy Skrzydlak. To opieka nad nim pomaga chłopcu radzić sobie z trudnymi uczuciami. Może też liczyć na wsparcie nowej przyjaciółki i jej mamy. I właśnie tam poznaje mit o Persefonie i nabiera wiary, że choć „z wielkim trudem przeciśnie się ona przez czarne tunele” i „wkrótce zobaczy światło słońca i poczuje ciepło świata”.

Niezwykłą książką jest też „Tomek i nieskończoność” Michela Deona. Jej bohaterem jest chłopiec, który musi się zmierzyć z chorobą, umieraniem i śmiercią. Robi to za pomocą wyobraźni przenosząc się na wymyśloną rajską wyspę, dokąd ból i cierpienie nie mają dostępu. Chłopiec czuje się coraz gorzej i wie, że odchodzi. Co jest naturalne, boi się śmierci, to lęk przez nieznanym. Rodzice opiekują się nim z wielką troskliwością i miłością. Niestety zachowują się tak, jakby to była przedłużająca się grypa, a nie stan terminalny. Procedurami medycznymi próbują odsunąć widmo śmierci, a Tomek zostaje zupełnie sam ze swoim strachem i dręczącymi go pytaniami. Na szczęście na wyspie pojawia się Maurycy, tajemnicza postać, której podobno boi się nawet śmierć. Rozmowy z Maurycym krok po kroku pomagają chłopcu oswoić się z tym, co go czeka, aby na końcu mógł więc śmiało podążyć za swoim przeznaczeniem.

W zupełnie innym kontekście i nastroju poznajemy ŚMIERĆ u Terriego Prachetta („Mort”, „Kosiarz, „Muzyka duszy”, Wiedźmikołaj”, „Złodziej czasu”). Tym razem powieść ma wymiar filozoficzno-humorystyczny. Śmierć jest rodzaju męskiego, a jej, a właściwie jego fizyczny wygląd jest klasyczny – przerażający kościotrup w płaszczu z kapturem i kosą. „PRZEPROWADZAM DUSZE DO TAMTEGO ŚWIATA, wyjaśnił Śmierć. – A tak. Rzeczywiście powinienem się domyślić po  ubraniu. Pożyteczna praca, stabilny rynek. Solidna firma?, [zapytał Lezek]. – OWSZEM, DZIAŁA JUŻ OD DOŚĆ DAWNA”. Przy bliższym poznaniu jednak ŚMIERĆ staje się bardzo ludzki, wzbudza sympatię i litość, potrzebuje odpoczynku od swoich zadań i akceptacji. Pilnowanie porządku świata jest wyczerpujące, więc nasz bohater znajduje pomocnika, a sam udaje się … .

Zapraszam do lektury 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *