Jak sobie radzić z krytyką

01 ja_i_dzialanie02 przyznaj_prawo2Co zrobić z krytyką, żeby była źródłem siły, a nie przyczynkiem do awantury z maksymalnie jednym zwycięzcą.

Jak zatem przekształcić wymianę ciosów, rozpoczętą krytykę w zbliżającą rozmowę? Taka zbliżająca rozmowa mogłaby się zaczynać tak:

 

03 skad_ten_wniosek
04 co_sprawilo_ze_tak_myslisz

Znasz taki schemat? Na pewno przechodziłeś przez niego, może nawet nie zdawałeś sobie sprawy, że to krytyka.

Jest tylko pewien mały problem: odpowiedzi mogą być przygotowane wcześniej, ale trzeba je wypowiedzieć w specjalny sposób. Musisz je wypowiedzieć spokojnie i z prawdziwą ciekawością. Musisz być przekonany, że chcesz zadziałać inaczej niż odparowując albo przyjmując cios, że chcesz przeprowadzić tę rozgrywkę tak, aby obie strony były wygrane. (Tak, jest taka opcja, może nie w sporcie, ale w komunikacji na pewno. Nie ma ona NIC wspólnego z kompromisem! Nie ma też nic wspólnego z biblijnym nadstawianiem drugiego policzka. To poprostu komunikacja na poziomie serca, która prowadzi do wygranej dla wszystkich. (W sporcie takie gry nie istnieją, ale w komunikacji międzyludzkiej jak najbardziej! I działają!))

Do zapewnienia zwycięstwa obu stronom potrzeba kilku rzeczy. A oto i one:

  1. Oddziel działanie od osoby. To pierwszy, krok do porozumienia. Bo przecież, jeśli nawet robisz, czy zrobiłeś coś niefajnego, to nie stanowi o tym, że Ty sam jesteś do kitu! Jeśli czasem ktoś robi rzeczy piękne i dobre, a za chwilę takie sobie, by przejść do niefajnych i następnie znowu do cudownych, to jaki jest? Uświadomienie sobie faktu, że nie jesteśmy swoimi działaniami pozwala przyznać sobie prawo do błędu i do niedoskonałości. Każdy czasem popełnia błędy, dlaczego Tobie miałoby się to nie zdarzyć? Czy świat się skończy, gdy przyznasz się, że coś zawaliłeś? (Swoją drogą, nawet, gdybyś zawalił coś naprawdę wielkiego, to świat prędzej skończyłby się od tego, że zawaliłeś, a nie od tego, że się przyznałeś, czyż nie? A czy zwróciłeś uwagę, że nadal się kręci?)
    Kiedy nie zakładasz swojej nieomylności, łatwiej Ci opanować emocje, które odczuwasz słysząc krytyczne słowa. Łatwiej wtedy zareagować w sposób spokojny i wyważony, taki, który zapewni zwycięstwo i nam, i rozmówcy.
  2. Przyznaj krytykującemu prawo do racji.
    Świat nie musi wyglądać tak, że tylko jedna strona może mieć rację i tylko jedna strona może wygrać. Przyznanie racji komuś nie jest poddaniem się. Ty masz prawo do swojego zdania, on, czy ona mają prawo do swojego. Całkiem możliwe, że Wasze racje w jakiś sposób się łączą i można je pogodzić. Jeśli uznasz prawo krytykującego do własnego zdania, jeśli uznasz tę sytuację za niezagrażającą, masz szansę przejść od awantury do gry, w której każdy wygrywa. Każdy czasem popełnia błędy i każdy czasem ma rację, a czasem się myli. Dlaczego zatem zakładać, że ten, kto krytykuje tej racji nie ma? Może warto zbadać racje każdej ze stron?
  3. Spróbuj znaleźć prośbę, która kryje się pod krytyką.
    05 POTRZEBUJESZ_RELAKSU
    To trzeci i ostatni krok transformacji krytyki w grę wygraną dla wszystkich uczestników. Jeśli przyznałeś sobie prawo do błędu, a krytykującemu prawo do racji, jesteś bardzo blisko tego, by z czystej ciekawości sprawdzić, o co tak naprawdę chodzi. Aby odejść od rozgrywki sportowej i rozpocząć komunikację na poziomie serca. Bo krytyka może być wołaniem o pomoc, próbą zwrócenia na siebie uwagi, wyrazem troski, albo tysiącem innych rzeczy, których sam krytykujący może sobie nie uświadamiać. Taka rozmowa może pomóc obu stronom w określeniu lub wyrażeniu tego, o co komu chodzi i czego potrzebuje. A to umożliwia znalezienie rozwiązań, które uwzględnią potrzeby obu stron. Przy okazji można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy o sobie i o drugiej stronie…. Tego nie da się osiągnąć wymianą ciosów.

Patrzysz na krytykę inaczej? Może czegoś Ci tu brakuje? Napisz nam w komentarzach poniżej, odniesiemy się do tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *