Kultura czytelnicza młodego pokolenia

 

Chcemy, żeby młodzi ludzie czytali. To oczywiste. Niech więc kojarzy im się to z przyjemnością, i to od najmłodszych lat. Pozwólmy im też wpływać na wybór lektur i wygląd biblioteki. Takie wnioski płyną coraz częściej z badań i obserwacji. O szczegółach kilka słów poniżej. 

Międzynarodowa konferencja naukowa „Kultura czytelnicza młodego pokolenia” to cykl spotkań, które łączą rozważania teoretyczne z prezentacją dobrych praktyk nauczycieli i bibliotekarzy. Właśnie skończyła się jej piąta edycja składająca się z 2 dni wykładów i warsztatów o różnorodnej i bogatej tematyce. Przegląd większości z nich układa się w logiczny ciąg od diagnozy po rekomendowane działania i dobre praktyki w różnorodnych obszarach.

Paweł Braun dyrektor Miejskiej Biblioteki w Łodzi zauważył, że „biblioteka jest dojrzałą kobietą”, posiada więc ofertę dla dojrzałych kobiet. I to bardzo dobrze, ale potrzebuje też zaprosić do siebie inne grupy, m. in. młodzież. Musi więc zatrudnić większą ilość młodych ludzi i zapytać ich o to, co i jak należy zmienić, aby ich ta grupa wiekowa była w bibliotece coraz częstszym gościem.

Co już wiemy o młodzieży? Wyniki badań przedstawionych przez dr Sylwię Bielawską, dr Kamila Kurackiego oraz dr Kamilę Słupską  pokazują, że mamy do czynienia z pokoleniem Y, zanurzonym w kulturze pop i ideologii konsumpcji, będącym pod ogromnym wpływem mediów masowych. Dobra wiadomość, jest taka, że spadek czytelnictwa został zatrzymany, ale zła, że odsetek czytających chłopców gwałtownie maleje.

Dlaczego młodzi nie czytają? Bo nie mają czasu lub wybierają inne, ciekawsze dla nich formy spędzania wolnego czasu. A jeśli już czytają, to co? Tu widać niewielkie zmiany w trendach: na pierwszym miejscu nadal jest fantasy i science-fiction, ale widać też zwrot ku realizmowi, atrakcyjne są pseudo-książki np. „Zniszcz ten dziennik”, serie i cykle, pojawia się też nurt sentymentalny np. „Jeżycjada”.

Co zrobić, aby odwrócić trend do nieczytania? Rekomendowane jest zwrócenie uwagi na:

  • inicjację czytelniczą w latach 0-4 oraz przedszkolną,
  • czytanie bez przymusu,
  • zwiększenie oferty dla chłopców oraz
  • większą ilość aplikacji elektronicznych.

Dr Agata Walczak-Niewiadomska sprawdziła, jak polskie biblioteki są przygotowane na wyzwania wczesnej alfabetyzacji. Czy można je nazwać bibliotekami rodzinnymi? Czy gromadzą i udostępniają materiały dla dzieci w wieku 0-5 lat, posiadają usługi dla dzieci i rodziców oraz bezpieczne i komfortowe wyposażenie? Badanie pokazało, że w większości bibliotek znajdują się nieźle skomponowane kolekcje książek dla maluchów, z różnych tworzyw i w różnych formatach, bywają też dodatki multimedialne, a nawet zabawki, instrumenty i pacynki. Mało jest natomiast książek obrazkowych, komiksów, czasopism. Z wyposażenia zagospodarowane są dolne półki regałów, kosze i pudełka, miejsce na wózek, gorzej bywa z mebelkami i kącikiem do zabawy, a najgorzej z miejscem i sprzętem do karmienia i przewijania. Jeśli chodzi o zajęcia to dla dzieci 0-2 organizowane jest głośne czytanie, zabawy paluszkowe i wierszowanki, a dla dzieci 3-5 zajęcia artystyczne połączone z głośnym czytaniem w ramach współpracy biblioteki z przedszkolem. Dla rodziców przeznaczona jest na ogół półka z literaturą wychowawczą, a w 25% bibliotek zaprasza się ich na warsztaty. Niestety aż 35% bibliotek nie ma żadnej oferty dla rodziców i opiekunów. Światełkiem w tunelu są takie programy, jak „Mała książka, wielki człowiek„, które podnoszą świadomość bibliotekarzy i rodziców oraz dostarczają narzędzi do zmian.

Umiarkowany optymizm bił też z wystąpienia dr hab., prof. UŁ Beaty Szczepańskiej, która razem z Mirosławą Walczak sprawdzała rozwijanie kultury czytelniczej w łódzkich przedszkolach. Brak tu wprawdzie rozwiązań systemowych, ale  dzięki nauczycielko,-pasjonatkom w przedszkolach istnieją biblioteczki i aktywności kształtujące kompetencje czytelnicze. Kolekcja budowana jest na ogół dość chaotycznie w oparciu o fundusze rad rodziców i zasoby domowe. Przedszkola wchodzą też we współpracę z bibliotekami publicznymi i szkolnymi rozszerzając swój dostęp zarówno do literatury, jak i aktywności.

Niestety nauczyciele przedszkolni dobierając książki do zajęć rzadko korzystają z rekomendacji profesjonalnych ciał takich jak Polska Sekcja IBBY, czy czasopism jak RYMS lub GULIWER. Dzięki dr hab., prof. IBL PAN Beacie Śniecikowskiej mieliśmy okazję zagłębić się w książki traktujące słowo i obraz integralnie,  wspomagające interaktywność, dające dzieciom pole dla wyobraźni i zabawy, a tak rzadko widywane w przedszkolach. Słuchając wykładu dr Małgorzaty Centner-Guz poznaliśmy wagę książki obrazkowej i ilustracji dla pełnego, w tym artystycznego, rozwoju dziecka oraz propozycję wdrożenia systemowego szkolenia nauczycieli w tym zakresie. Aby byli oni w stanie zapoznać swych podopiecznych z szerokim wachlarzem ilustracji, nie tylko „miłych, ciepłych, sympatycznych”.

Magdalena Kaliszewska-Henczel zaprowadziła nas z kolei w świat „baśni w okowach edukacji” i namawiała, do tego, żebyśmy ją z tych okowów uwolnili. Analiza treści podręczników szkolnych wykazała, ze baśń jest mylona bajką, a aktywności z nią związane stawiają przed tekstem głównie cele poznawcze wykorzystujące intelekt oraz mocno akcentujące morał, którego przecież w baśni nie ma. Szkoła powinna też umożliwić dzieciom korzystanie z intuicji. Niech zagłębiają się w walkę między dobrem a złem, stawiają czoła nieprzyjaznemu otoczeniu, pokonują przeszkody, przeżywają katharsis. A dzięki temu niech krok po kroku budują swoją tożsamość.

Nauczyciel powinien pomóc młodym ludziom w odkrywaniu przyjemności czytania, zaakceptować, że dzięki literaturze chcą się oderwać od rzeczywistości, przeżyć przygodę, zrelaksować się. Niech przyjmie do wiadomości, że im są starsi tym częściej poszukują w książkach inspiracji do rozwiązywania problemów społecznych oraz kodów kulturowych, a dzięki autorefleksji odkrywają po prostu, kim są.  Pomocą dla nauczyciela może też być internet i aplikacje elektroniczne. Dr Agnieszka Przybyszewska zaprowadziła nas tam opowiadając o fenomenie „Inanimate Alice” oraz „iTeach with Alice”, które wciągają w czytanie i pisanie nastolatków na całym świecie i stają się „lekturami obowiązkowymi” w kolejnych krajach.

A co można zrobić dla młodzieży w bibliotece? Odpowiedzi na to pytanie szukała Agnieszka Brzostowska.  Odkryła, że oni przychodzą do biblioteki, bo jest tam internet, ale też bo jest spokój, można więc odpocząć lub odrobić lekcje. Co ważne, oni chcą mieć wpływ na wyposażenie, dobór książek i zajęć. Chcieliby spotykać się z pisarzami, przygotowywać własne rekomendacje dotyczące zakupu książek, ale też zagospodarować własny kąt, gdzie mogliby posiedzieć i spotkać się ze znajomymi. Młodzi ludzie chcą więc być prosumentami, zgodnie z trendem, o którym opowiadała Monika Janusz-Lorkowska.

Agnieszka Brzostowska przedstawiła też inicjatywę Fundacji Edukacji Międzykulturowej, Gminnej Biblioteki Publicznej im. Marii Dąbrowskiej w Komorowie oraz Centrum Wolontariatu GOPS Michałowice czyli zorganizowanie razem z młodzieżą Pokoju zagadek Pani Marii. Na plakat zareagowało ok. 30 wolontariuszy, z których do końca projektu zostało aktywnie działających 17 osób. Mieli okazję samodzielnie wymyślić fabułę i zagadki, wyposażyć pomieszczenie, a następnie przez rok, w każdą pierwszą sobotę miesiąca obsługiwać grupy młodych ludzi chcących skorzystać z tej oferty biblioteki. Część z nich, po tych odwiedzinach zaczęła regularnie wypożyczać książki.

Na koniec jeszcze parę informacji, gdzie szukać pomocy. Dr Ildikó Szabó przedstawiła powstałą w 2014 roku sieć ELINET, dzięki której możemy poznać m. in. dobre praktyki podejmowane przez biblioteki na rzecz poprawy umiejętności alfabetyzacyjnych. Celem ELINETu jest ulepszanie polityk dotyczących nauczania czytania i pisania, zmniejszanie ilość ludzi o niskim stopniu alfabetyzacji, wspomaganie CZYTANIA DLA PRZYJEMNOŚCI. Jeśli natomiast potrzebne są nam polskie książki dla dzieci wydawane od 1801 roku do czasów najnowszych, polskie czasopisma dla dzieci, wybrane książki i czasopisma obcojęzyczne, w tym polonica, oraz bogata literatura fachowa polska i obca warto skorzystać z oferty Muzeum Książki Dziecięcej.

Konferencja właśnie się skończyła. Wyszliśmy z niej ugruntowaną przez badania wiedzą. Wiemy, że teraz trzeba przystąpić do działania i małymi krokami, ale konsekwentnie zmieniać rzeczywistość. I że trzeba zaprosić do tego młodzież 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *