Jak pomóc dziecku? Obserwując z uwagą jego zachowania i swoje odczucia

http://www.dreamstime.com/stock-image-mother-talking-her-son-image14524941

Dziecko kształtuje swoją tożsamość od pierwszych godzin życia. Poznaje swoje ciało i uczy się radzić sobie z odczuciami, które często nie są dla niego przyjemne. Poznaje też świat zewnętrzny, choć nie potrafi go jeszcze od siebie oddzielić. Od samego początku nie jest tylko biernym odbiorcą naszych zabiegów pielęgnacyjnych. Wręcz przeciwnie – jest gotowe na wzajemne oddziaływanie, wysyła sygnały i oczekuje na nie reakcji.  Nie umie jeszcze mówić, więc te sygnały są niewerbalne – płacze, krzyczy, śmieje się, wyrzuca zabawki, wpycha piąstki do buzi, bawi się piersią mamy. Z czasem pojawiają się słowa i bardziej zaawansowane zabawy np. klockami lub lalką. W ten sposób maluch wchodzi z nami w „rozmowę” i potrzebuje:

  1. żebyśmy zauważyli jego strach, smutek, zaniepokojenie lub radość czy dumę. Nasze uważne spojrzenie to dla dziecka informacja „Jesteś dla mnie ważny”. Dzięki temu buduje szacunek do samego siebie i wysokie poczucie własnej wartości.  Dostaje również sygnał, że nie jest samo, kiedy jest głodne lub przerażone, coś je boli lub jest mu zimno. Dowiaduje się, że inni mu pomogą, a to kształtuje jego zaufanie do świata.
  2. żebyśmy objaśniali to, co się dzieje wokół niego i w nim samym. Żeby to zrozumieć dziecko potrzebuje słów. Może się wydawać, że skoro ich nie zna to i tak nie pojmie, o co chodzi. Nic bardziej mylnego. Dziecko chłonie wszystko jak gąbka – nasze zachowania, emocje, intencje, ton głosu, nasze słowa. I to właśnie one pomagają mu porządkować świat, nadają znaczenia uczuciom, które nim targają. Dziecko staje się spokojniejsze, bo coraz więcej rozumie. A przecież najbardziej przeraża nas to, co nieznane.

Co więc mamy powiedzieć? Po prostu nazwać to, co widzimy. Kiedy dziecko płacze, możemy powiedzieć „Widzę, że jesteś smutny” lub „Wydaje mi się, że się boisz”. Dostrzegamy też sytuacje pozytywne: „Brawo, poradziłaś sobie, jesteś z siebie dumna”, „Dziękuję, że poprosiłeś mnie o pomoc”, „Widzę, że się cieszysz”. I wreszcie, zwracamy uwagę na to, kiedy dziecko zareaguje na nasze uczucia: „Świetnie, zauważyłeś, że mama jest smutna”. Często udajemy, że nic się nie stało, próbujemy ukryć łzy, żeby nie martwić dziecka. Tymczasem dla niego to bardzo ważne doświadczenie. Przecież czuje, że coś się dzieje, więc może być zaniepokojone. Kiedy więc nazwiemy nasze uczucia i docenimy jego reakcję dziecko nabierze wiary we własną intuicję i zacznie kształtować empatię – teraz już wie jak i wie, że warto. Pominięcie całej sytuacji milczeniem może podważyć pewność siebie dziecka, ponieważ jego odczuciom zaprzeczają słowa ważnych dorosłych, a im ufa bardziej niż sobie.

placzaca-dziewczynkaCzęsto boimy się, że tak naprawdę nie wiemy, co czuje dziecko, że popełnimy błąd. To dotyczy szczególnie żłobka lub przedszkola, kiedy mamy pod opieką wiele dzieci. Nie ma jednak, czego się bać.  Na dziecko uspakajająco działa już sama uważna obecność dorosłego i okazane zainteresowanie. Kiedy znajdziemy się na wysokości oczu małego dziecka i mówimy do niego, dziecko czuje, że nie musi w samotności stoczyć trudnej dla niego walki, że obok jest ktoś, komu na nim zależy. Możemy powiedzieć: „Widzę, że jesteś smutna. Myślę, że tęsknisz za mamą. Ale ja tu jestem dla ciebie i razem z tym sobie poradzimy”. Dzięki temu dziecko zyskuje narzędzie, zaczyna rozpoznawać, co się z nim dzieje. To pierwszy krok do tego, aby konstruktywnie wychodzić z trudnych uczuć i wracać do dobrostanu samodzielnie.

Co nam może pomóc w nabraniu zaufania do siebie? Obserwowanie zachowań dziecka. To bardzo ważne narzędzie, które nie tylko da nam wiedzę o naszych podopiecznych, ale wyostrzy naszą uważność. Jak już napisałam dziecko potrzebuje naszego spojrzenia, aby budować swój wewnętrzny wizerunek. Niezbędny jest do tego indywidualny kontakt i mentalna przestrzeń stworzona w naszym umyśle. Obserwując nie patrzymy na jakieś dziecko, tylko na konkretnego człowieka – rocznego Jasia lub trzyletnią Olę, których obrazy przechowujemy w głowie i dokładamy do nich kolejne elementy. Dziecko wie, że w tym czasie jesteśmy tylko dla niego. W okresie 0-3 lata należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby dziecko otrzymało indywidualną uwagę dorosłych, zwłaszcza jeśli przebywa w żłobku.

Jak dobrze obserwować, prawidłowo odbierać sygnały dziecka? Jak dzięki temu pogłębić swoje kompetencje wychowawcze? Przede wszystkim należy zaufać swojej intuicji i:

  • regularnie ćwiczyćraz w miesiącu prowadzić przez godzinę obserwację jednego wybranego dziecka,
    • obserwować jego zachowania, mimikę, gesty, ale nie oceniać ich. Nie stawiać diagnozy, po prostu zapamiętać, co zobaczyliśmy.
    • obserwować swoje uczucia, co z nami się dzieje, kiedy patrzymy na dziecko. Ponieważ mamy zdolność do współodczuwania więc jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko może się czuć podobnie.
  • zapisać swoje obserwacje wieczorem tego dnia. Ważne jest to, aby podczas obserwacji nie robić notatek. Po prostu patrzeć na dziecko i odczuwać emocje. Notatki na początku mogą być bardzo krótkie. Pamiętajmy, nie od razu Kraków zbudowano.
  • przeczytać notatki i omówić je wspólnie na spotkaniu z psychologiem i innymi osobami z personelu placówki, zastanowić się, co się dzieje z dzieckiem i jak mu pomóc lub co zrobić, aby dobrze się rozwijało.

Mamy taką społeczną intuicję, że dziecko w wieku trzech lat może się już odseparować od rodziców i spokojnie iść do przedszkola. Inaczej przedstawia się sytuacja żłobków. Rodzice często bardzo cierpią i mają poczucie winy, że muszą swoje pociechy tam zostawiać. Stale jednak rośnie nasza wiedza o psychice dziecka. Możemy więc szukać rozwiązań, które spowodują, że potrzeby dziecka przebywającego w żłobku będą w jak najwyższym stopniu spełniane. A ponieważ najważniejsi są ludzie to warto zawalczyć o ich umiejętności i postawy. Dlatego zachęcam do stosowania obserwacji i do prowadzenia comiesięcznych superwizji personelu. Mam na myśli cały personel żłobka. Bo wszyscy pracownicy stykają się z dziećmi i wszyscy są dla nich ważni.

mama-z-malymi-dziecmiUsłyszę na pewno, że tak się nie da. Konferencje Fundacji Zielone Domy dają pozytywne przykłady. Psycholożki prowadzą szkolenia w placówkach, a opiekunki są coraz lepiej przygotowane do pracy z małymi dziećmi i coraz chętniej wprowadzają nowe narzędzia pracy. Podnosi się też ich poczucie własnej wartości i chęć do działania, mino niełatwych warunków i niskich zarobków. Wykładowczyni Donatella Caprioglio mówiła o żłobku w Paryżu, w którym raz miesiącu spotyka się cały personel. Na ten czas rodzice zabierają dzieci do domu. Nie stało się to od razu. Taka zmiana była wprowadzana małymi krokami. Jednak i pracownicy i rodzice zauważyli, że dzieci są znacznie lepiej się czują i rozwijają. Zobaczyły to też inne placówki, które przyjęły podobną organizację pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *