Jak pomóc dziecku w szkole?

szkolaNa początek krótkie ćwiczenie:
Przypomnij sobie swój pierwszy dzień w nowej pracy.  Była/eś podekscytowana/y nowymi zadaniami i ciekawa/y ludzi, których tam spotkasz? A może pojawiły się też inne uczucia – obawy, złość, onieśmielenie?  Pamiętasz pytania, refleksje, obserwacje, które się wtedy pojawiły w twojej głowie? Już wiesz, jak to było?

To teraz spójrz na swoje dziecko i wyobraź sobie, jak ono się czuje. Pewnie wchodząc do nowej szkoły było bardzo ciekawe, co tam znajdzie. Większość dzieci  chce się uczyć, więc biegną do szkoły chętnie. Przecież świat jest taki interesujący, tylko rzeczy i zjawisk chciałoby się poznać i zrozumieć, jak działają.

Niestety towarzyszy temu również duży niepokój. Nowe miejsce wywołuje często gonitwę myśli – czy się nie zgubię na korytarzach, ten budynek taki duży?  Gdzie się będę bawił? Czy będzie fajnie? Z kim będę siedział w ławce?  Jakie są te nowe dzieci? Czy znajdę kolegę lub koleżankę? Czy mnie polubią? A może będą się śmiać lub mi dokuczać? Czy Pani będzie dobra? A może będzie krzyczeć? Co będzie, jak mi się coś nie uda?

Te i inne pytania mogą przychodzić do głowy malucha i budzić trudne do zniesienia emocje. Nie ma w tym nic złego, że tak się dzieje. Emocje, zwłaszcza te „negatywne”, są bardzo ważnym elementem naszego życia. To one ostrzegają nas przed niebezpieczeństwem i mobilizują do działania. Bez nich byśmy nie przeżyli. Nasza skuteczność jednak zależy od tego, czy umiemy sobie z nimi radzić, kontrolować, zarządzać. Albo są naszym sprzymierzeńcem, dają odpowiednie sygnały, albo zalewają, powodują, że się wycofujemy, rozpamiętujemy lub atakujemy innych.

Co więc zrobić z tym niepokojem małego człowieka w nowej szkole? Jak mu pomóc, aby to była jego broń, a nie bagaż? Jak przerobić „garb”, który przygina czasem do ziemi i utrudnia ruch w „plecaczek” z przydatnymi narzędziami?

  1. Przede wszystkim pozwolić dziecku  wyrzucić z siebie emocje. Jeśli przychodzi przygnębione do domu, bo kolega zabrał mu samochodzik, koleżanka się z niego śmiała, Pani spojrzała groźnie, zadanie było trudne do rozwiązania -niech ma szansę nam o tym opowiedzieć.
    • Niestety w takich sytuacjach często staramy się skierować jego uwagę na inne, przyjemniejsze sprawy. Wydaje nam się, że jak przykre uczucia znikną,  to dziecko będzie szczęśliwsze. Zagłuszamy je więc  i nie pozwalamy mu sobie z nimi poradzić. A one niestety wcale nie wyparowują, tylko zostają pod spodem. Jeśli chcemy, żeby się wypaliły dajmy dziecku czas, niech sobie z nimi chwilę pobędzie. Niech ma prawo być smutne czy rozdrażnione. Poza tym, jeśli od razu włączamy „zasłonę dymną”  nasz syn lub córka uczą się, że jak w życiu pojawia coś trudnego, to trzeba od tego uciec – udawać, że nic się nie stało, zjeść coś słodkiego, kupić sobie coś nowego lub sprawić inną przyjemność. To raczej kiepska strategia, kiedy pojawi się np. konflikt z bliską osobą lub problem w pracy w przyszłości, ale też kłótnia z koleżanką w szkole już teraz.
    • Zdarza nam się również „zagadywać” to, o czym opowiada nam dziecko. To bardzo trudne patrzeć na to, jak maluch cierpi, więc sami cierpimy, być może nawet bardziej niż ono. Niestety to my jesteśmy dorośli i naszym zadaniem jest zająć się uczuciami dziecka, a nie swoimi w danej chwili. Pamiętam moment, w którym sobie uświadomiłam, że zamiast pomóc synowi, koncentruję się na sobie. Przyniósł właśnie do domu klasówkę z przyrody. Bardzo dużo się uczył, wiem, że znał materiał co najmniej na czwórkę. Niestety na teście widniała ocena  3-. Był bardzo rozżalony i zaczął o tym mówić. A ja nie dałam rady go wysłuchać, jego smutek rozdzierał mi serce. Zamiast tego wyrzuciłam z siebie: „Ojej, co się stało?!? Tak długo się uczyłeś, a ja cię odpytywałam, przecież wszystko umiałeś!”.  I na tym rozmowa się skończyła, a moje dziecko z płaczem pobiegło do swojego pokoju. Pozostało samo ze swoim żalem, bez pomocy mamy, która tak go przecież kochała.
  2.  Drugim krokiem jest nazwanie tego, co dziecko czuje. To uspakaja, bo mały człowiek zaczyna rozumieć, co się z nim dzieje. Złość, gniew, wstyd przestają być kłębowiskiem odruchów, które pchają go, zupełnie nie wiadomo dlaczego, do krzyku, płaczu, ucieczki, itd. Teraz zyskują etykietkę, której będzie można użyć przy następnej takiej sytuacji. Kiedy przyjdzie ze szkoły i opowiada słabej ocenie więc zapytać: „Widzę, że bardzo Ci przykro, że dostałeś trójkę, tak?” Możemy się oczywiście pomylić, dziecko może czuć coś innego.  Nie należy się tym przejmować, najwyżej się z nami nie zgodzi. Wtedy możemy próbować dalej, a może dziecko samo spróbuje nazwać swój stan?
  3. I w ten sposób budujemy inteligencję emocjonalną dziecka, która pozwali mu kontrolować swoje uczucia, bo jak już je zauważy i nazwie, pozostanie tylko jedno – właściwie je wyrażać – robić to w taki sposób, aby sobie ani innym nie szkodzić. To oczywiście temat na oddzielny artykuł więc w tym miejscu dodaję tylko hasło, które warto przekazać dzieciom – granicą naszej wolności, jest wolność drugiego człowieka.

Zdarza się też, że dzieci nie opowiadają o tym, co stało się w szkole. Na pytanie „Jak było?” najczęściej mówią „Dobrze”. Przykre i przyjemne zdarzenia z całego dnia nie mają szans się pojawić w pośpiechu i przy różnych zajęciach, czasami dziecku jest trudno o ich mówić. Tu naszym sprzymierzeńcem może być czytanie dziecku. To wspaniały moment na rozmowę. Nasza pociecha ma możliwość uspokoić się, wyciszyć, poczuć bezpieczne. A czytane historie wywołują różne skojarzenia. Pojawia się więc przestrzeń, aby się podzielić tym, co je cieszy lub gnębi, co je ostatnio zaciekawiło lub rozzłościło.

Czytanie to również ważny element pomagania dziecku w szkole. Dzięki niemu mały człowiek poszerza słownictwo, rozwija wyobraźnię, ćwiczy logiczne myślenie. Wiedza poznana w szkole  nabiera nowych kontekstów i jest utrwalana. To powoduje, że dziecku łatwiej nauczyć się nie tylko czytać i pisać, ale też lepiej rozumie zadania matematyczne i zjawiska przyrodnicze. Mózg rozwija się intensywnie, utrwalając nowe połączenia w bardzo atrakcyjny dla dziecka sposób. Czytanie kojarzy się z przyjemności, jest więc duża szansa, że dziecko będzie chętnie czytało, a to jak pokazują badania jest ważnym elementem przyszłej edukacji i kariery – więcej na ten temat w artykule „Co zrobić, aby dzieci polubiły czytanie”.

Trzymam kciuki za pierwsze dni i tygodnie w szkole i życzę wielu wspaniałych chwil z dzieckiem 🙂

 

Bibliografia:

  1. Inteligencja emocjonalna w praktyce, Daniel Goleman, Media Rodzina
  2. Emocje górą!, rozmowa Bożeny Aksamit z psycholog Martyną Harland, Wysokie Obcasy nr 9 wrzesień 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *