„Przyniosłem swoje książki, aby podzielić się z innymi dziećmi”. Tak powstała biblioteczka do wymiany książek

lukaszRozmawiam z 11-letnim Łukaszem Adamczykiem, młodym animatorem kultury, który w swojej klasie założył biblioteczkę do wymiany książek.

Małgorzata Chojecka: Gratuluję świetnego pomysłu. Opowiedz mi, jak to się wszystko zaczęło. 

Łukasz Adamczyk: Nie pamiętam dobrze,  jak to było na samym początku.

Mama Łukasza: Prowadziliśmy w domu dyskusje na temat książki, jak może pomóc w różnych momentach, że książka to przyjaciel, że można się nią podzielić. Najważniejsze książki, które czytałam były podarunkiem od kogoś. Łukasz  uważnie się temu przysłuchiwał. W końcu dodał jedno do drugiego, bo wiedział, że ja chciałam przed domem zrobić taką biblioteczkę do wymiany książek (bookcrossing). I koniec końców zdecydował, że to on mógłby się podzielić swoimi książkami z kolegami. 

MC: A jak to się stało, że biblioteczka jest w takiej pięknej skrzynce? 

ŁA: Tę skrzynkę, szczerze mówiąc, to mama wytrzasnęła. 

Mama Łukasza: Była kupiona w IKEA. Jej przeznaczenie było oczywiście inne, ale idealnie się nadawała do pierwotnego założenia. Jak wspomniałam, początkowo planowałam zawiesić ją przed domem, abyśmy mogli wymieniać się książkami z sąsiadami. Musiała więc chronić przed wilgocią. Dlatego jest metalowa, zadaszona, tylna ściana jest pleksi, a z przodu jest otwarta, żeby można było wstawiać książki.

MC: Co było potem? Po prostu przyniosłeś książki do szkoły w tej skrzyneczce?

ŁA: Tak, przyniosłem. I zapytałem Panią Wychowawczynię, czy coś takiego może stać w klasie, czy nie będzie przeszkadzało. Pani zgodziła się. Powiedziała też, że bardzo to popiera. Tego samego dnia postawiliśmy tę biblioteczkę.

MC: Jak się o tym dowiedzieli koledzy i koleżanki? 

lukasz-skrzynka-na-oknie-1ŁA: To był akurat wtorek, dzień w którym mamy godzinę wychowawczą. Uzgodniłem z Panią, że opowiem o swoim pomyśle. Obchodziliśmy właśnie „Miesiąc hojności”. Powiedziałem więc, że przyniosłem swoje książki, żeby podzielić się z innymi i, że jeśli ktoś chce, to też może przynieść swoje. Dodałem, że można oczywiście wypożyczać. Pokazałem tu są karteczki  [karty biblioteczne] i regulamin. I tak się zaczęło. Początkowo biblioteczka wędrowała po klasie. Miała trzy miejsca – na regale, na szafkach uczniów, a na koniec na parapecie.

MC: Dlaczego wędrowała?

ŁA: W pierwszym miejscu mamy kalendarz klasowy, zaznaczone są w nim sprawdziany, imprezy, itd. To był zły pomysł, bo biblioteczka go zasłaniała. Na szafkach uczniów też nie było dobrze, bo tam się kładzie jedzenie. Pewnego dnia, razem z koleżankami przenieśliśmy ją więc na parapet.

MC: Opowiedz mi, kto przynosi książki i kto je wypożycza. 

ŁA: Na początku tylko ja przynosiłem. Potem dołączyły niektóre dzieci. A wypożyczają same. Biorą karteczkę i wpisują tytuł książki oraz swoje imię i nazwisko. Chociaż częściej o tym zapominają. 

MC: Chciałabym się jeszcze dowiedzieć czegoś o regulaminie. Co w nim jest? Czy jakieś są najważniejsze punkty?

ŁA: Chyba pierwszy: „Jeśli masz książkę, którą chcesz się podzielić wstaw ją na półkę. Jeśli masz inny pomysł, jak podzielić się książkami, przyjdź do mnie.” 

MC: Są takie dzieciaki które przychodzą z pomysłami?

ŁA: Na razie jeszcze nie. Na początku w ogóle nie przynosili, tylko brali moje książki. Teraz już dzielą się swoimi. Może niedługo wpadną na jakieś pomysły. 

MC: Jakie książki lubisz najbardziej?

ŁA: Przygodowe, na przykład „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” [Rick Riordan, Mary-Jane Knight]. To jest seria. Lubię książki z akcją czyli „Harry Potter” [J.K. Rowling]. Lubię też takie, które się dzieją w jednym miejscu. Przykładem jest znowu „Harry Potter”, akcja toczy się głównie w Hogwarcie.

MC: Czy w tej biblioteczce są jakieś twoje ulubione książki?

lukasz-skrzynkaŁA: Bardzo lubię książki: „Eragon” [Christopher Paolini] i ” Ostatni smokobójca” [Jasper Fforde]. W Eragonie jest taka karteczka „Ta książka jest dla mnie bardzo cenna, więc po przeczytaniu odłóż ją do skrzynki”.

MC: Bardzo dobry pomysł. A jakie książki przynoszą dzieci? 

ŁA: Fantastyczne, przygodowe, detektywistyczne. Jest tu na przykład cała seria „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” [Martin Widmark, Helena Willis]. Również naukowe.

MC: Kiedy przynosisz nowe książki, to opowiadasz o czym są?

ŁA: Nie, nie robię tego, bo nie chcę „spojlować”. Po prostu pokazuję, że jest nowa lektura, np. przygodowa lub fantasy i jest do wypożyczenia. Kiedy przynoszą inne dzieci to one pokazują swoje nowości. 

MC: Dużo dzieciaków czyta?

ŁA: Tak. Jedną książkę wypożycza kilkoro dzieci. Ale zapominają o tych karteczkach. Pożyczają też nauczyciele. Pani od historii wypożyczyła książkę na Święta Bożego Narodzenia, nie dla dzieci, tylko dla siebie.

MC: Jak już przeczytacie, to rozmawiacie o tych książkach?

ŁA: Czasami tak, z niektórymi osobami. Ale najczęściej po prostu czytamy.

MC: Tak się składa, że ja również lubię książki dla dzieci i młodzieży, a szczególnie fantastykę. „Ostatniego smokobójcy” nie znam. Możesz mi o niej opowiedzieć. Co ci się w niej podobało? 

ŁA: Lubię moment, kiedy Jennifer Strange [główna bohaterka] dowiaduje się o smokobójcy. To wtedy zaczyna się przygoda. Chodzi o to, że jeśli się zabije smoka, to on się rozmnaża i powstają dwa inne. A jeśli umrze śmiercią naturalną nie ma potomków. Bohaterka musiała więc zabić smoka, żeby dynastia smoków się nie skończyła, żeby smoki się odrodziły. Tak zrobiła w pierwszym tomie. Drugiego jeszcze nie przeczytałem. 

Mama Łukasza: „Ostatni smokobójca” to jedna ze stu najlepszych książek New York Timesa. Jak tylko została przetłumaczona na język polski od razu ją kupiliśmy. Drugi tom też już mamy. Trzeci – jeszcze nie wyszedł w Polsce. Czekamy.

lukasz-1MC: Ja nie należę do tej biblioteki, ale bardzo chętnie bym ją przeczytała. Czy jest jakiś sposób, abyś mi ją mógł wypożyczyć? 

ŁA: To może się wymienimy?

MC: Super. Proponuję „Czarny Młyn” Marcina Szczygielskiego. Albo „Za niebieskimi drzwiami”, niedługo będzie film na podstawie tej książki (film wszedł do kin 4 listopada). 

ŁA: Dobrze. Nie czytałem tych książek. 

MC: Bardzo dziękuję Ci za taką możliwość. Dziękuję również za rozmowę tobie i mamie. I jeszcze raz gratuluję zarówno pomysłu, jak i prowadzenia biblioteczki. To wymaga ciągłej aktywności – czytania, przynoszenia, zachęcania innych, pilnowania. Jestem pod wrażeniem.

Biblioteczka działa już drugi rok i cieszy się powodzeniem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *