Szwecja czyta. Polska czyta

Szwecja Polska czyta obcietePierwszym powodem, dla którego warto sięgnąć po tę pozycję jest jej pozytywne podejście do tematu. W sytuacji której od lat powtarza się nam, że Polacy czytają coraz mniej pojawia się książka, która ma już w tytule budujące przesłanie „Szwecja czyta. Polska czyta”. Czy jest to więc utopia? A może próba zaczarowania rzeczywistości? Otóż, nie. Autorki koncentrują się po prostu na działaniach, które już przynoszą dobre rezultaty lub mają szansę spowodować zmianę na lepsze. Niektóre z nich mają miejsce po drugiej stronie Bałtyku, ale inne dzieją się tu u nas, na miejscu.

Z pierwszej części książki możemy się dowiedzieć,  co robą Szwedzi, aby dbać o czytelnictwo. Kultura czytelnicza różni się w obu naszych krajach, a to ma korzenie w przeszłości.  W Skandynawii w połowie XIX w. 80%  ludności umiało czytać, tymczasem nasz naród zaczął wychodzić z analfabetyzmu na szerszą skalę dopiero w 20-leciu międzywojennym w XX w.  Szwedom pomógł w tym protestantyzm, ponieważ od wiernych wymagano znajomości Biblii i katechizmu. Kościół zaangażował się więc w nauczanie czytania nawet najbiedniejszych chłopów już w  XVII w.  Na dodatek i chłopcy i dziewczęta byli traktowani tak samo. W zakresie czytania panował więc egalitaryzm i równouprawnienie. Od  XIX w. książki, a następnie masowa prasa nie tylko docierały do większości społeczeństwa, ale były powszechnie czytane. Zaczęły się też tworzyć na szeroką skalę oddolne ruchy społeczne, dzięki którym powstawały kółka czytelnicze i samokształceniowe, uniwersytety ludowe i biblioteki gminne. Obecnie „to właśnie organizacje społeczne i samorządy działają na rzecz promowania i wspierania czytelnictwa”. Współpraca między państwem, bibliotekami, organizacjami pozarządowymi, związkami zawodowymi, samorządem jest bardzo dobra. Tego możemy uczyć się od Szwedów, aby nadrobić 200 lat różnicy w upowszechnianiu czytelnictwa.

Jak jest teraz? Szwecja ma bardzo silny Związek Pisarzy i Tłumaczy, który jest w stanie skutecznie negocjować umowy i honoraria na rzecz autorów. To m.in. dzięki niemu w Szwecji wprowadzono opłatę biblioteczną, która  jest uiszczana przez państwo od każdej wypożyczonej książki i trafia do  Szwedzkiego Funduszu Pisarzy, a stamtąd jedna część jest przekazywana pisarzom, a druga przeznaczana na stypendia twórcze. W prasie codziennej ukazuje się znacznie więcej recenzji książek niż u nas, choć tu tendencja, jest niestety spadkowa. Najbardziej renomowani pisarze np.  „mają zazwyczaj 10 recenzji w jednym dniu”. Szwedzi masowo zapisują się na kursy pisania i do kółek czytelniczych. Biblioteki są czynne 7 dni w tygodniu, niekiedy do późnych godzin wieczornych. Są one zresztą uznawane za dobry biznes społeczny, co zostało potwierdzone przez firmę konsultingową Copenhagen Economics w Danii, która zauważyła, że biblioteki podnoszą PKB tego kraju o 2 miliardy duńskich koron rocznie. Czytanie książek w wolnym czasie podnosi umiejętności językowe dzieci, to wpływa na wyniki w nauczaniu i szanse osiągnięcia lepszego wykształcenia, następnie lepiej płatnej pracy i możliwości wydawania większej ilości pieniędzy na cele konsumpcyjne.

Ciekawym rozwiązaniem w sztokholmskim Kulturhuset są biblioteki tematyczne, specjalizujące się w tematyce filmowej i muzycznej czy w komiksach oraz oddzielne biblioteki dla poszczególnych grup wiekowych – dla najmłodszych, dla 10-13-latków i młodzieży 14-25 lat. Ta ostatnia ma własną scenę literacką, która ściśle współpracuje ze szkołami.  Biblioteka TioTretton, dla  dzieci w wieku 10-13 lat, powstała po przeprowadzeniu ankiet, w których „dzieci pisały o wymarzonym miejscu, w którym by chciały spędzać czas”. Nie mają do niej dostępu ani młodsze dzieci, ani dorośli, poza personelem. Zajęcia są przemyślane, tak aby podążyć za zainteresowaniami dzieci i ich chęcią tworzenia, a czytanie wpleść przy okazji. Znajduje się tu mnóstwo książek, komputery i kuchnia, przestrzeń połączona jest studiem muzycznymi i warsztatem, w którym są m.in. maszyny do szycia. Biblioteka zmienia się i rozwija, a dzieci są w niej współgospodarzami. Pracownicy nie muszą mieć wykształcenia bibliotecznego, ważne jest, aby mieli dobry kontakt z dziećmi i młodzieżą i żeby byli w stanie podzielić się z nimi władzą.

Przechodząc do części polskiej chciałabym zacząć od badań czytelnictwa prowadzonych przez Bibliotekę Narodową. Zdaniem Romana Chymkowskiego, kierownika Pracowni Badań Czytelnictwa Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej są one unikatowe – nikt na świecie nie prowadzi „takich badań równie systematycznie, tak poważnie traktując ich metodologię, jak i uzyskane wyniki”. Są one narzędziem służącym nie tylko do diagnozowania stanu czytelnictwa, ale również głębokości różnic społecznych. Powoli w Polsce zaczynamy rozumieć, że czytanie to nie tylko indywidualna sprawa, należąca do „kultury duchowej” danej jednostki, ale ważna praktyka społeczna, dająca możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu społecznym, ekonomicznym i kulturalnym kraju.

Z badań tych wynika, że nasze „społeczeństwo rozpada się na dwie skrajne populacje coraz częściej niemające ze sobą wspólnego języka”. Jeśli rodzimy się w rodzinie czytającej, zwykle sami czytamy i trafiamy do kręgów społecznych, które czytają, i odwrotnie wychodząc z kręgów nieczytających, trafiamy do grup, które nie czytają.  Z tego płynie bardzo ważny wniosek, że promowanie czytelnictwa musi  przestać się koncentrować na ludziach, którzy są Rodzina z ksiazka(mala)klientami bibliotek. Działania powinny być skierowane na grupy nieczytające lub takie, do których książki trafiają przypadkowo. Powinno się też brać pod uwagę ich zachowania i zainteresowania. Można więc zamienić klasyczną bibliotekę na np. centrum kulturalne, miejsce gdzie ludzie przychodzą w innym celu, i mają szansę zainteresować się książką przy okazji. Drugim rozwiązaniem jest wyjście z książką na zewnątrz, do przestrzeni miasta lub gminy. Warto też pracować nad całym środowiskiem społecznym, aby ludzie którzy rozpoczną czytanie otrzymywali pozytywne sygnały od swojego otoczenia.

Od co najmniej kilku lat możemy się pochwalić ciekawymi inicjatywami tj.  akcje plenerowe związane z książką, festiwale, wspólne czytanie, dyskusje, wycieczki śladami pisarzy, gry miejskie, warsztaty plastyczne i komiksowe na podstawie książek. O tym opowiada wiceprezydentka Sopotu Joanna Lichocka-Gula. Zaczynają też powstawać mediateki, które mają szansę być miejscem dla wszystkich pokoleń. W Rumii np. powstała „Stacja Kultura„. Pomysł wyszedł od idei, aby uczłowieczać dworce. Projekt architektoniczny jest oszczędny w formie, bo jak powiedział architekt „Kolor dadzą ludzie”. To oni nadają kształt mediatece, „wypełniając ją swoimi pomysłami, potrzebami i energią”. Można tu oczywiście wypożyczyć książki, a turyści mogą ściągnąć e-booka lub muzykę na drogę. Ale są też wystawy fotografii i malarstwa, spotkania autorskie, konferencje, dyskusyjny klub książki,  warsztaty gier planszowych, fotograficzne, podróżnicze, literackie, muzyczne, teatralne, taneczne itd. Inna ciekawa inicjatywa w Sopocie to połączenie funkcji klubu osiedlowego z biblioteką lokalną w tzw. dom sąsiedzki.

Jeden z rozdziałów książki jest poświęcony inicjatywie Biblioteki Szkolne Online. Bibliotekarki z różnych części Polski połączyła akcja STOP LIKWIDACJI BIBLIOTEK. To osoby z pasją, które na łamach bloga i strony fanowskiej na Fb gromadzą pomysły, które” mają obudzić w młodych czytelnikach ciekawość świata i miłość do literatury”. Można tu znaleźć wiele wspaniałych przykładów działalności biblioteki nastawionej na rozwijanie dzieci i młodzieży i biorących pod uwagę ich potrzeby.

Od 2016 Ministerstwo Edukacji Narodowej przystąpiło do Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa inicjując program „Książki naszych marzeń„. W ramach wspólnego budżetu MEN i MKiDN środki mają być przeznaczone zarówno na remont i modernizację bibliotek szkolnych, jak i powiększenie księgozbioru. Celem programu jest również nawiązanie współpracy między bibliotekami szkolnymi i publicznymi. Ofertę dla bibliotek można znaleźć na stronie Instytutu Książki.

Mamy więc dobre badania pozwalające projektować efektywne działania, ciekawe inicjatywy i środki na ich realizację. Wiadomo, że może być lepiej – surowy osąd rzeczywistości i konkretne propozycje rozwiązań znajdziemy w rozmowie z Beatą Chmiel, menedżerką kultury, jedną z liderek Obywateli Kultury i sygnatariuszką Paktu dla Kultury. Ale książka „Szwecja czyta. Polska czyta”, wydana przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej nastraja optymistycznie i zachęca do działania na swoim podwórku. Powodzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *